Polska kadra ma już nowego selekcjonera, a to znaczy, że przed nami długie miesiące, w czasie których nic związanego z reprezentacją się nie wydarz. Oczywiście o ile chęci powrotu do niej nie ogłoszą Jan Tomaszewski czy Andrzej Juskowiak, a Grzegorz Lato nie wyrzuci Smudy i zakrzyknie ''Leo wróć!''. Nie martwcie się jednak - wciąż będzie bowiem, coś lepszego od kadry - piwo. Oto dowody.
- Gdy ulubione piwo nagle przestanie smakować, można przerzucić się na inne bez wyrzutów sumienia i obawy, że koledzy dadzą ci ksywę Judasz.
- Dariusz Szpakowski nie komentuje tego jak pijesz piwo.
- Nikt nie rozrysowuje schematu wzięcia ostatniego łyka piwa, swój wywód kończąc donośnym ''He he he''.
- Można przestać pić piwo w dowolnym i nie martwić się, że następnego dnia przeczyta się w gazetach co się z nim działo dalej.
- Jan Tomaszewski nie twierdzi, że jest jedyną osoba, która wie jak zrobić dobre piwo.
- Gdy jakiś golkiper zrzuci piwo, może je bez problemu odkupić bez obaw, że media nazwą go ''patałachem''.
- Po piciu piwa nie ma aż tak wielkiego kaca, jak po oglądaniu reprezentacji.
- I wielki kac jest dopiero następnego dnia, a nie po pierwszych 15 minutach meczu.
- Piwo zawsze kopie równo i nigdy nie tłumaczy się brakiem formy.
- Porównując polskie piwo z czeskim i słowackim nie ma się myśli samobójczych.
- Nie trzeba żadnych eliminacji, żeby iść na piwo.
- Kibice nigdy nie będą bojkotować piwa.
- Jeśli dostaniesz osiem bezalkoholowych piw, to Antonii Piechniczek nie będzie ci wmawiał, że należy się cieszyć, bo każde podano w innym kuflu.