Maz dojrzal w domowym barku pyszny koniaczek. Oczka mu sie zaswiecily ze szczescia, wiec pyta zone:
- kochanie, moze sie napijemy po kieliszeczku?
- zostaw. Niech stoi, moze ktos przyjdzie...
Maz wsciekly, trzasnal drzwiczkami od barku i wyszedl z pokoju.
Wieczorem zona w lozku przymila sie do niego, uwodzi, a kiedy ma isc na calosc, facet mowi:
- zostaw! Niech stoi, moze ktos przyjdzie.