Jak pewnie juz wiecie "The Docks" stracilo swoja licencje na sprzedawanie alkoholu...niby klub jeszcze nie jest kompletnie zamkniety i zapowiada apelacje, to nie wyglada to najlepiej. A nawet jesli wygraja to niestety szkoda zostala juz zrobiona.
STORY-->
http://www.citynews.ca/news/news_2162.aspx Niektorzy z was powiedza: "The Docks to i tak byla obora i smierdzialo tam gorzej niz w murzynskiej chacie na wiosne". Kazdy ma prawo do swojej opinii, ale to nie o to mi tu chodzi...chce zebyscie zwrocili uwage, ze teraz caly ET district sie podniecil wygrana tych zapierdzialych staruchow z wyspy i teraz Spadina&King community narzeka, ze im tez jest glosno...no szkoda bardzo, zeby bylo cicho jesli mieszkaja w samym srodku najbardziej zaludnionego miasta w canadzie.
Skoro ~35 osob, ktore i tak nie doklada sie wystarczajaco do ekonomii Toronto potrafilo zamknac klub, przez ktory przewijalo sie 30,000 ludzi tygodniowo to strach pomyslec co zrobi pare setek uczciwych podatnikow z tych ladnych condos.
Jaka jest wasza opinia na ta cala gowniana sytuacje? Glosujcie na CP24 czy uwazacie, ze klub powinien byc w stanie stracic licencje tylko i wylacznie na podstawie skarg, ze ludzie sie za glosno bawia? Jezeli nie macie na ten temat opinii to

zebyscie poswiecili chwile i zastanowili sie nad tym, bo mowimy tutaj o przyszlosci sceny klubowej w Toronto.